Roszady pomogły

igloopolJKS 1909 Jarosław – Igloopol Dębica  3:1 (0:1)
0:1 Machnik 44′
1:1 Muzychuk 52′
2:1 Kossak 76′ (karny)
3:1 Kossak 85′

JKS: Kudla – Syty (90 Bartnik), Vaskovets, Dziedziczolta1, Götz – Raba (88 Sobczak), Malyk, Hołub (46 Sekuła), Soczek – Kossak, Muzychuk
Igloopol: Flasza – Chmiel, Hendzelzolta1, Sochazolta1, Brzostowski – Długoszzolta1, Machnikzolta1, Czaja, Dzięgielzolta1(46 Macnar) – Janasiewiczzolta1, Pisarek (70 Saletnik)

Sędziowali: Rafał Żychowski oraz Leszek Śnieżek i Rafał Zaremba (Krosno)
Widzów: 400

JKS IGLOOPOL
3 gole 1
7 strzały celne 3
6 strzały niecelne 2
8 rzuty rożne 4
2 spalone 0
15 faule 26
1 żółte kartki 6
0 czerwone kartki 0

Dzisiejsze spotkanie miało niebagatelne znaczenie dla obu drużyn. Zarówno JKS, jak i Igloopol broni się przed spadkiem i tylko zwycięstwo zadowalało obie jedenastki. Tych spodziewanych emocji zabrakło jednak w I połowie. Na szczęście po przerwie kibice zobaczyli już inne widowisko, zakończone zwycięstwem czarno-niebieskich.

Gospodarze przystąpili do meczu z kilkoma zmianami w składzie. Na prawej obronie Pawła Bartnika zastąpił Jacek Götz, na lewym skrzydle Sebastiana Sekułę – Bartłomiej Raba, a w ataku od pierwszej minuty wystąpił Viktor Kossak, zaś Andriy Malyk przesunięty został do drugiej linii za Michała Puńko. Kadrowe roszady pomogły i wydaje się, że każdy z tych trzech „nowych” graczy wykorzystał swoją szansę występu. Kossak zapewnił zwycięstwo zdobywając dwie bramki w końcówce, Raba brał udział niemal w każdej ofensywnej akcji, natomiast Götz pewnie radził sobie w przerywaniu większości akcji rywali.

I część spotkania nie nastrajała optymistycznie. JKS miał optyczną przewagę, ale widać było brak zgrania. Pierwszą okazję na objęcie prowadzenia gospodarze mieli w 23. minucie, gdy arbiter podyktował w polu karnym Igloopolu rzut wolny pośredni za niebezpieczne zagranie jednego z obrońców. Uderzenie Viktora Kossaka z 10 metrów powędrowało jednak nad poprzeczkę. Blisko zdobycia bramki był również po prostopadłym podaniu Bartłomieja Raby Andrii Muzychuk (35. min). Uderzenie napastnika JKS Grzegorz Flasza sparował, a nadbiegającemu Kossakowi zabrakło centymetrów, by sięgnąć piłkę.

Najlepszą sytuację w I połowie jarosławianie mieli w 43. minucie. Andrii Muzychuk ograł na małej przestrzeni Damiana Sochę i znalazł się sam przed Flaszą, jednak z doskonałej pozycji minimalnie przestrzelił. Szczęście za to dopisało „Morsom”, którzy kilkadziesiąt sekund później cieszyli się z prowadzenia. Zaczęło się od straty na własnej połowie, w efekcie czego do bezpańskiej piłki dopadł niepilnowany Kamil Machnik i technicznym strzałem przelobował wychodzącego z bramki Maftija Kudlę.

II część spotkania wyglądała zupełnie inaczej. Już w pierwszej swojej groźniejszej akcji gospodarze doprowadzili do wyrównania. Po prostopadłym podaniu od Andriya Malyka na czystą pozycję wyszedł Muzychuk i huknął bez namysłu pod poprzeczkę. Grzegorz Flasza nawet nie zareagował. JKS zwietrzył swoją szansę i starał się pójść za ciosem. W 74. minucie mocno w pole karne zagrywał Bartłomiej Raba, jednak ani Muzychuk, ani Kossak nie trafili czysto w piłkę. To był jednak początek akcji, która odwróciła losy spotkania. Za chwilę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego w zamieszaniu w szesnastce „Morsów” faulowany był Marek Soczek, a jedenastkę na bramkę zamienił Viktor Kossak.

W końcówce Igloopol, nie mając nic do stracenia, odsłonił się, co po klasycznej kontrze wykorzystali nasi piłkarze. Prawą stroną „pociągnął” Bartłomiej Raba, zagrał do niepilnowanego Viktora Kossaka, a ten mocnym strzałem nie dał szans bramkarzowi gości, ustalając wynik spotkania.

Jarosław Zając (trener JKS): Byłem spokojny nawet przy stanie 0:1. Kuleje cały czas u nas skuteczność, bo stwarzamy sobie dużo sytuacji bramkowych, ale nie potrafimy ich wykorzystać. Rywale w I połowie właściwie raz przekroczyli połowę boiska i strzelili nam bramkę. Ale taka jest piłka. W II połowie rzeczywiście pokazaliśmy, że umiemy grać w piłkę i myślę, że idzie to w dobrym kierunku.

Marek Hendzel (trener Igloopolu): Powiem szczerze, że Jarosław był pewnie lepszy, ale uważam, że sędziowie pomogli im zdecydowanie. W sytuacji w polu karnym rywali nasz zawodnik dostaje żółtą kartkę, niewiadomo za co, bo nie było żadnego ewidentnego wślizgu. Przy rzucie karnym nasz piłkarz skacze do głowy, zostaje sfaulowany, piłka idzie dalej, a sędzia dyktuje karnego i ewidentnie pomaga gospodarzom. Trzecia bramka była skutkiem kontrataku, bo chcieliśmy wyrównać i odkryliśmy się.

Brak komentarzy

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.