Remis w Kańczudze

mkskanczugaMKS Kańczuga – JKS 1909 Jarosław  0:0

MKS: Rak – Skawina, Sykała, Gaweł (67 Cieleń), G. Podstolak – Kumah-Doe (88 Półtorak), Sochacki, Kiszka, Lechzolta- Zięba, Grzebyk (79 B. Podstolak)
JKS: Kudla – Syty, Dziedzic, Vaskovetszolta, Götz (44 Łukasik) – Raba (81 Pawlak), Malyk, Hołub, Soczek – Muzychuk, Kossak

Sędziował: Remigiusz Bieda (Rzeszów)
Widzów: 400

MKS JKS
0 gole 0
3 strzały celne 4
5 strzały niecelne 2
1 rzuty rożne 8
6 spalone 1
22 faule 18
1 żółte kartki 1
0 czerwone kartki 0

Remisem zakończyło się wyjazdowe spotkanie naszych piłkarzy z MKS Kańczuga. O ile w I połowie oba zespoły stworzyły ciekawe widowisko, obfitujące w ciekawe i groźne akcje, to po zmianie stron na boisku już niewiele się działo.

Gospodarze od początku skupili się na zabezpieczeniu dostępu do własnej bramki i szukaniu okazji w kontratakach, zaś JKS zmuszony był rozgrywać atak pozycyjny. Jarosławianie mieli kłopoty z rozpracowaniem defensywy rywali i już w 13. minucie nadziali się na groźną kontrę. Po podaniu Artura Grzebyka i kiksie Jacka Götza, sam na sam z naszym bramkarzem znalazł się Paweł Zięba. Na szczęście dla zespołu Jarosława Zająca, Maftii Kudla wyszedł z tego pojedynku zwycięsko. Chwilę później Mateusza Raka sprawdził Marek Syty, którego mocny strzał pod poprzeczkę golkiper gospodarzy z trudem wypiąstkował.

Pod koniec pierwszej połowy goście podkręcili tempo, dwukrotnie w doskonałych okazjach znalazł się Andrii Muzychuk, ale żadnej z nich nie wykorzystał. Najpierw spudłował z kilku metrów, a parę minut później minimalnie przestrzelił w sytuacji jeden na jednego z Rakiem.

Po przerwie mecz toczył się w znacznie wolniejszym tempie, a ciekawych sytuacji było niewiele. W 62. minucie Andrii Muzychuk przeprowadził ładny rajd przez prawie pół boiska, ale jego uderzenie efektownie obronił Mateusz Rak. Na kwadrans przed końcem Maciej Lech o mały włos nie zaskoczył własnego bramkarza, gdy przecinając dośrodkowanie Viktora Kossaka, posłał futbolówkę tuż nad własną bramką. W doliczonym czasie gry chwilę radości mieli za to gospodarze, gdy do siatki trafił Zięba, jednak sędzia boczny słusznie pokazał pozycję spaloną.

Grzegorz Podstolak (trener MKS): Był to typowy mecz walki, w którym oba zespoły nie stworzyły za wielu sytuacji bramkowych. Gole paść jednak mogły. W końcówce trafiliśmy do bramki rywali, jednak sędzia raczej słusznie uznał, iż Paweł Zięba był na pozycji spalonej.

Jarosław Zając (trener JKS): Był to kolejny mecz, w którym nie potrafiliśmy wykorzystać doskonałych okazji bramkowych. Jedynym pocieszeniem jest to, że w ogóle stwarzamy takie sytuacje. Niewiele też brakło, a te niewykorzystane okazje srodze by się na nas zemściły.

Brak komentarzy

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.