Bicie głową w mur

crasnovia_krasneJKS 1909 Jarosław – Crasnovia Krasne  1:1 (1:1)
0:1 Baran 3′
1:1 Muzychuk 4′

JKS: Furtak – Sytyzolta, Dziedzic, Santanazolta, Vaskovets – Raba (57 Pawlak), Sobczak (46 Fedorzolta), Malykzolta, Soczek – Kossak, Muzychuk
Crasnovia: Naróg – Górak, Drapała, Baran
zolta, Goleś – Kluz, Burak, Szczepański, Rozborski (80 Reiman) – Stępień (50 Janik), Rebizakzolta(90 Korbecki)

Sędziowali: Łukasz Kijak oraz Tomasz Duda i Marcin Stróż (Stalowa Wola)
Widzów: 400

Piłkarzom JKS-u nie udało się odnieść trzeciego zwycięstwa. W spotkaniu z Crasnovią powtórzył się początkowy scenariusz z poprzednich pojedynków – gospodarze musieli nadrabiać straty po szybko straconej bramce. Tym razem jednak udało im się jedynie doprowadzić do remisu. Jarosławianie mieli sporo bramkowych okazji, ale po raz kolejny zawiodła skuteczność. Goście przez większą część meczu ograniczali się do murowania dostępu do własnej bramki, co przyniosło im efekt w postaci jednego punktu.

Mecz rozpoczął się bardzo obiecująco. Już w 3. minucie niezdecydowanie defensywy JKS-u wykorzystał wychowanek jarosławskiego klubu, Witold Baran, który pięknym wolejem z 20 metrów trafił pod poprzeczkę. Crasnovia z prowadzenia cieszyła się zaledwie kilkadziesiąt sekund. Po dośrodkowaniu Marka Sytego do remisu doprowadził strzałem głową Andrii Muzychuk.

Od tego momentu inicjatywa należała przede wszystkim do czarno-niebieskich. Crasnovia ograniczała się do zabezpieczenia dostępu do własnej bramki i szukania okazji do kontr. Piętą achillesową JKS-u nadal jest jednak bardzo słaba skuteczność, a szczególną indolencją strzelecką wykazał się Muzychuk, który sam mógł pokonać Piotra Naroga jeszcze trzykrotnie.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. JKS „naciskał” jeszcze mocniej, ale na nic się to zdało. Crasnovia swoich szans szukała w stałych fragmentach. Groźnie strzelał dwukrotnie Witold Baran, ale Daniel Furtak tego dnia nie dał się już więcej zaskoczyć. W doliczonym czasie gry bohaterem spotkania mógł zostać Sebastian Pawlak, który znalazł się w dogodnej sytuacji po podaniu Muzychuka. Młody napastnik JKS-u, naciskany przez obrońcę, nie trafił jednak czysto w piłkę i Piotr Naróg zażegnał niebezpieczeństwo.

Brak komentarzy

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.