Strzelanie na jedną bramkę

Piłkarze JKS w rzadko spotykany sposób przerwali passę ośmiu meczów bez zwycięstwa. W dziesięciobramkowym thrillerze pokonali Spartakusa Daleszyce hokejowym wynikiem 6:4, prowadząc do przerwy… 6:0.

Powiedzieć, że kibice obejrzeli dwie różne odsłony, to jak nie powiedzieć nic. W pierwszej połowie jarosławianom wychodziło niemal wszystko. Z łatwością wdzierali się oni z piłką w pole karne gości, których defensywa była dziurawa jak szwajcarski ser. Dodatkowo byli do bólu skuteczni – praktycznie każdą bramkową okazję zamienili na gola – a przewagę psychologiczną uwydatnił jeszcze obroniony przez Mateusza Zająca rzut karny egzekwowany w 25. minucie przez Damiana Gila. W drugiej połowie okazało się jednak, że nawet utrata sześciu bramek niekoniecznie musi podłamać zespół na tyle, by – zamiast podjąć walkę – jedynie wyczekiwał na końcowy gwizdek.

Solidnych rozmiarów worek z bramkami rozwiązał się po niespełna kwadransie gry za sprawą Szymona Urbaniaka. Młody gracz w wyjściowej jedenastce zajął miejsce Daniela Kmaka i za zaufanie odwdzięczył się trenerowi zdobyciem dwóch goli w odstępie zaledwie dwóch minut. W pierwszym przypadku doskonałym podaniem za plecy obrońców obsłużył go Krystian Michalak, w drugim – prostopadłym zagraniem Rafał Surmiak.

Kamil Stachyra, Patryk Pękala, Krzysztof Zawiślak i Szymon Urbaniak (kolejno od lewej) - ta czwórka w głównej mierze zdemolowała defensywę Spartakusa w pierwszej połowie

Kamil Stachyra, Patryk Pękala, Krzysztof Zawiślak i Szymon Urbaniak (kolejno od lewej) – w głównej mierze ta czwórka zdemolowała defensywę Spartakusa w pierwszej połowie

Nie minęło kolejnych dziesięć minut, gdy dwukrotnie na liście strzelców, po sprytnych podaniach Patryka Pękali, znalazł się Krzysztof Zawiślak. Ten ostatni zawodnik w 30. minucie został sfaulowany na polu karnym przez bezradnego w pierwszej odsłonie bramkarza Spartakusa, którego z jedenastu metrów pewnie pokonał Bartłomiej Gliniak. Chwilę później najładniejszego gola pierwszej połowy po trzeciej asyście Pękali zdobył Kamil Stachyra, pakując piłkę efektownym wolejem w „okienko” bramki.

Trzeba przyznać, że trener Spartakusa, Arkadiusz Bilski, musi być niezłym psychologiem, gdyż mimo takiej demolki zdołał zmotywować swój zespół na tyle, że ten po zmianie stron odważnie podjął rękawicę. Inna sprawa, że nasza defensywa niezbyt rywalom w tym przeszkadzała. W efekcie padły kolejne gole – wszystkie jednak znów do bramki stojącej od strony ulicy Bandurskiego.

Piłkarzom z Daleszyc należą się olbrzymie brawa za podjęcie walki w drugiej połowie. Na zdjęciu Michał Jeziorski, strzelec trzeciego gola dla gości

Piłkarzom z Daleszyc należą się olbrzymie brawa za podjęcie walki w drugiej połowie. Na zdjęciu Michał Jeziorski, strzelec trzeciego gola dla gości

Pierwszego gola goście zdobyli po zaledwie dwóch minutach gry. Z dystansu próbował strzelać Maciej Załęcki, ale z uderzenia wyszła asysta do stojącego bez krycia Bartosza Sota, który minął bramkarza i trafił do siatki. Trzy minuty później nieatakowany przez nikogo przed polem karnym Mateusz Janiec uderzył po ziemi i trafił w „długi” róg jarosławskiej bramki. Prawdziwym szokiem był dla gospodarzy gol na 6:3, zdobyty zaledwie 90 sekund później przez Michała Jeziorskiego efektownym wolejem z 25 metrów.

Trzy błyskawiczne bramki podbudowały przyjezdnych, a jarosławianom w oczy zaczęła zaglądać przykra wizja utraty gigantycznej przewagi. Goście wytrwale wypracowywali kolejne sytuacje, z których na nasze szczęście udało im się wykorzystać tylko jedną. Po końcowym gwizdku JKS dopisał do swojego konta trzy punkty, ale w głowach jeszcze długo kołatały się myśli, co stało się w drugiej połowie z drużyną, która w pierwszej zdawała się z olbrzymią łatwością iść po rekordowe zwycięstwo.

III liga – 11. kolejka
JKS Jarosław – Spartakus Daleszyce  6:4 (6:0)
1:0 Urbaniak 12′
2:0 Urbaniak 14′
3:0 Zawiślak 18′
4:0 Zawiślak 22′
5:0 Gliniak 30′ (karny)
6:0 Stachyra 32′
6:1 Sot 47′
6:2 Janiec 50′
6:3 Jeziorski 51′
6:4 Gil 79′

JKS: Zając – Gliniak, Ochał, Maciejewski, Michalak – Urbaniak (53′ Kmak), Sobolewski, Surmiak (90′ Ozimek), Stachyra, Pękala (72′ Purcha) – Zawiślak
Spartakus: Pietras – Sitarz, Cedro (66′ Wychowaniec), Gil, Kobryń (46′ Skrzypek) – Wołowiec (64′ Blicharski), Załęcki (79′ Szmalec), Jeziorski, Sot, Janiec – Dziubek

Ochał 24′, Pękala 64′ – Sitarz 62′, Jeziorski 71′
Sędziował: Karol Iwanowicz (Lublin)
Widzów: 150

relacja: Michał Łabuś
foto: Dominik Budzowski
zobacz też GALERIĘ Z MECZU

Brak komentarzy

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.