Rozczarowanie

Naszej drużynie nie udało się przerwać serii ligowych porażek. Po zdecydowanie najsłabszym występie w tym sezonie JKS przegrał zasłużenie z Wisłą Sandomierz 0:2.

Sobotni mecz miał być dla jarosławian okazją na przełamanie i odzyskanie nie tylko kontaktu z resztą ligowej stawki, ale też i wiary we własne możliwości. Niestety, gospodarze szybko, bo już po 4 minutach gry, stracili gola, a na dodatek wyraźnie ustępowali rywalom pod względem kondycyjnym. Goście może nie zagrali wybitnego spotkania, ale byli szybsi, silniejsi w bezpośrednich starciach oraz dokładniejsi, a przede wszystkim – w ogóle stwarzali sytuacje do zdobycia gola.

Jarosław Piątkowski (po lewej) szybko, bo w 4. minucie otworzył wynik spotkania (fot. Jakub Kwiecień)

Jarosław Piątkowski (po lewej) szybko, bo w 4. minucie, otworzył wynik spotkania (fot. Jakub Kwiecień)

Z tym ostatnim elementem JKS miał niezwykłe problemy. Gospodarze mogli pokusić się o pokonanie Patryka Drzymały właściwie tylko dwukrotnie. W 25. minucie, gdy „bomba” Dominika Ochała z dystansu przeszła nad poprzeczką, oraz w 32. minucie, gdy strzał Szymona Urbaniaka po rykoszecie od nóg obrońców przeszedł centymetry obok słupka. Poza tym trudno było dopatrzyć się choćby zalążka sytuacji.

Goście natomiast zrobili „swoje” w pierwszej połowie i potem mieli mecz pod całkowitą kontrolą. Pierwszego gola zdobyli po przechwycie w środku pola; futbolówka trafiła do niepilnowanego na skrzydle Jarosława Piątkowskiego, który miał wystarczająco duże miejsca, by wbiec w pole karne i dokładnie przymierzyć. Swoje prowadzenie Wisła podwyższyła na 4 minuty przed przerwą. Mateusz Zając wybronił najpierw główkę Kacpra Piechniaka, potem mocne uderzenie Piątkowskiego, ale wobec dobitki Macieja Ziółka był już bezradny.

Sandomierska defensywa kierowana przez Patryka Wilka (w środku) praktycznie uniemożliwiła gospodarzom na zagrożenie własnej bramce (fot. Jakub Kwiecień)

Sandomierska defensywa kierowana przez Patryka Wilka (w środku) praktycznie uniemożliwiła gospodarzom na zagrożenie własnej bramce (fot. Jakub Kwiecień)

Bramkarz JKS był chyba jedyną jasną postacią zespołu. Gdyby nie on, jarosławianie doznaliby znacznie wyższej porażki. W drugiej połowie Zając obronił między innymi groźny strzał Piechniaka oraz wygrał dwukrotnie pojedynek z Michałem Mokrzyckim. Nie był jednak w stanie zapobiec kolejnej – jedenastej już w tym sezonie, a czwartej z rzędu – porażce. Porażce, która definitywnie przesądza, że zespół przezimuje na ostatnim miejscu w tabeli.

III liga – 15. kolejka
JKS Jarosław – Wisła Sandomierz  0:2 (0:2)
0:1 Piątkowski 4′
0:2 Ziółek 41′

JKS: Zając – Gliniak, Ozimek (81′ Bąk), Maciejewski, Pękala – Urbaniak (57′ Kmak), Ochał, Surmiak (46′ Michalak), Stachyra, Purcha (72′ Bała) – Zawiślak
Wisła: Drzymała – Ziółek, Wilk, Górski, Korona – Piątkowski, Nikanowicz, Mokrzycki, Piechniak (60′ Sudy), Juda (83′ Siepierski) – Drapsa (90′ Jakóbczyk)

Ochał 68′, Kmak 70′ – Piechniak 30′, Górski 48′, Piątkowski 65′, Ziółek 78′
Sędziował: Łukasz Szczołko (Lublin)
Widzów: 250

zobacz też GALERIĘ Z MECZU

Brak komentarzy

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.