JKS Jarosław » Blog Archive » Kamil Bała przedłużył nadzieje

Kamil Bała przedłużył nadzieje

Nasi piłkarze wciąż mają szansę na utrzymanie w III lidze. W ostatnim meczu przed własną publicznością JKS po fenomenalnym trafieniu Kamila Bały pokonał 2:1 Chełmiankę.

Bez względu na to czy po ostatniej kolejce jarosławianie będą cieszyć się z utrzymania, czy też nie, za mecz z Chełmianką należą im się brawa. W potwornym upale zostawili na boisku mnóstwo zdrowia i do ostatnich sekund walczyli o korzystny rezultat, za co zostali nagrodzeni kompletem punktów.

A przecież mało brakowało, by nie zdobyli nawet jednego. Gdy w 90 minucie spotkania Mateusz Kompanicki z rzutu wolnego, podyktowanego za faul Patryka Brody na składającym się do strzału Przemysławie Kwiatkowskim, posłał piłkę w samo „okienko” jarosławskiej bramki, kibice stracili nadzieję, a co poniektórzy opuścili nawet stadion. Na dodatek chwilę później Chełmianka wyprowadziła groźną kontrę, lecz na szczęście dla gospodarzy zawahanie Oleksija Prytulaka kosztowało gości utratę niemal pewnej szansy na gola.

Oba zespoły miały o co walczyć – JKS o utrzymanie, Chełmianka o miejsce na podium (fot. Dominik Budzowski)

Zamiast 2:1 dla chełmian, zrobiło się 2:1 dla gospodarzy, a bramka zdobyta przez Kamila Bałę mogłaby być pokazywana w serwisach sportowych do znudzenia. Zaś gdyby JKS zdołał wywalczyć utrzymanie w lidze (o tym zadecyduje nie tylko ostatni mecz z Wólczanką, ale też rezultaty innych spotkań), to gol ten urósłby niemal do rangi symbolu, puentującego charyzmatyczną walkę o osiągnięcie nierealnego niemal celu.

Ci spośród widzów, którzy opuścili stadion przed ostatnim gwizdkiem, mogą pluć sobie w brodę. Gol naszego wychowanka, który na boisku pojawił się dopiero w 88. minucie, był być może nawet piękniejszy niż trafienie Geronimo Viscovicha w meczu z Sołą Oświęcim albo bramka Chilijczyka Miiko Albornoza w niedawnym spotkaniu towarzyskim z Polską.

15. minuta spotkania – po akcji zainicjowanej ofiarnym wślizgiem Rafała Surmiaka (po lewej) do siatki trafił Bartłomiej Raba (z prawej) (fot. Dominik Budzowski)

Oczywiście na to zwycięstwo drużyna nie zasłużyła wyłącznie jednym strzałem oddanym z odległości 35 metrów. Wcześniej przez 90 minut dzielnie walczyła z rywalem, któremu bardzo zależało na zwycięstwie i ukończeniu sezonu na podium. Oba zespoły chciały wygrać, dlatego mimo upału mecz mógł się podobać.

Jarosławianie pierwsze prowadzenie zdobyli szybko, bo po zaledwie kwadransie. Ofiarność Rafała Surmiaka zaowocowała dwójkową akcją Patryka Brody i Bartłomieja Raby oraz trafieniem tego ostatniego w sytuacji sam na sam z bramkarzem Chełmianki. Później okazji na zmianę rezultatu obie drużyny szukały głównie w strzałach z dystansu. Filipa Adamczyka nękał głównie Oleksij Prytulak (jarosławski bramkarz miał problemy szczególnie z jego uderzeniem w 19. minucie), zaś w szeregach gospodarzy próbował najczęściej Rafał Surmiak.

Kamil Bała po zdobyciu zwycięskiej bramki utonął w objęciach kolegów (fot. Dominik Budzowski)

Wygrana nad Chełmianką przedłuża nadzieje czarno-niebieskich na pozostanie w lidze. Niestety na skutek wyników innych sobotnich spotkań los jarosławian nie leży wyłącznie w ich rękach. Sami muszą w ostatniej kolejce wygrać w Wólce Pełkińskiej, a na dodatek liczyć na porażkę Unii Tarnów i potknięcie Wisły Sandomierz. Lista życzeń jest więc długa, ale dopóki piłka w grze…

III liga – 33.kolejka
JKS Jarosław – Chełmianka Chełm  2:1 (1:0)
1:0 Raba 15′
1:1 Kompanicki 90′
2:1 Bała 90+4′

JKS: Adamczyk – Konefał, Ochał, Rogala – Broda, Wawryszczuk, Viscovich (70′ Szymczak), Pelc, Surmiak (90+5′ Andreasik) – Raba (46′ Zawiślak), Pałys-Rydzik (88′ Bała)
Chełmianka: Drzewiecki – Kwiatkowski, Jabkowski, Piekarski, Michalak – Koszel (46′ Kowalczyk), Uliczny, Prytulak, Budzyński (81′ Kotowicz), Kompanicki – Banaszak

Raba 45+2′, Viscovich 53′, Wawryszczuk 69′, Broda 89′ – Koszel 17′, Drzewiecki 38′, Piekarski 70′
Sędziował: Piotr Kozłowski (Lublin)
Widzów: 300

Brak komentarzy

No comments yet.

RSS feed for comments on this post.

Sorry, the comment form is closed at this time.