Wygrana na pożegnanie

W swoim ostatnim ligowym meczu w sezonie 2017-18 piłkarze JKS wygrali z Wólczanką Wólka Pełkińska. Zwycięstwo 3:2 smakowało jednak gorzko, bowiem nie pozwoliło drużynie opuścić strefy spadkowej.

Po sobotnim meczu kibice mogą cieszyć się jedynie z faktu, że jarosławianie ukończyli rozgrywki na piętnastej pozycji w tabeli, czyli najlepszej wśród spadkowiczów. Oznacza to, że w przypadku problemów z przystąpieniem przez któregoś z trzecioligowców do rywalizacji w nowym sezonie, JKS będzie pierwszym klubem, któremu przysługuje prawo do zajęcia wolnego miejsca.

W trakcie meczu w Wólce Pełkińskiej naszej drużynie towarzyszyła prawdziwa huśtawka nastrojów
(fot. Dominik Budzowski)

Przy Bandurskiego mogą pluć sobie w brodę, bowiem do tego, by uniknąć degradacji, zamiast liczyć teraz na nieszczęście innych, zabrakło dosłownie jednego punktu. Z 34 ligowych meczów każdy kibic bez dłuższego namysłu z łatwością wymieni te, w których czarno-niebiescy mogli to jedno brakujące „oczko” wywalczyć.

Sam mecz kończący tegoroczną rywalizację mógł się podobać. JKS chciał wygrać bez względu na wydarzenia na innych stadionach. Wólczanka z kolei wcale nie zamierzała ułatwiać zadania swojemu rywalowi zza miedzy, wystawiając optymalny skład.

Mimo że los jarosławian nie był w ich rękach (a i na szczęśliwe rozstrzygnięcia innych meczów trudno było liczyć), czarno-niebiescy nie rezygnowali i walczyli do końca o zwycięstwo. Na zdjęciu Marcin Szymczak fetuje gola na 2:1 (fot. Dominik Budzowski)

Jarosławianie objęli prowadzenie po zaledwie kwadransie gry. Po faulu Krystiana Wrony na Rafale Surmiaku arbiter podyktował rzut karny, którego na gola zamienił sam poszkodowany. Rywale starali się wyrównać, lecz to goście po uderzeniu Sebastiana Sobolewskie byli bliżsi podwyższenia. Wólczankę uratowała wówczas poprzeczka, zaś 4 minuty przed przerwą gospodarze doprowadzili do wyrównania. Długie podanie od Jakuba Więcka przejął Patryk Szewc, który wykorzystał fatalne zachowanie Filipa Adamczyka i z dalszej odległości posłał piłkę do pustej bramki.

Druga odsłona zaczęła się podobnie jak pierwsza, czyli od gola dla jarosławian. Po sprytnym podaniu Rafała Surmiaka sytuacji sam na sam z bramkarzem Wólczanki nie zmarnował Marcin Szymczak, ponownie dając swojej drużynie prowadzenie.

Krzysztof Zawiślak rozpoczął mecz na ławce rezerwowych, ale ostatecznie jego bramka przesądziła o końcowym zwycięstwie (fot. Dominik Budzowski)

Na kwadrans przed końcem rywale znów wyrównali. Niepotrzebny faul Krzysztofa Zawiślaka skutkował rzutem wolnym, z którego Kamil Hul dośrodkował idealnie na głowę Wołodymira Chorolskiego, który, trafiając w samo „okienko”, nie dał żadnych szans Adamczykowi. Radość miejscowych nie trwała jednak długo. Chwilę później Zawiślak zrehabilitował się, wykorzystując centrę Sobolewskiego i strzałem głową zapewniając naszej drużynie zwycięstwo.

III liga – 34. kolejka
Wólczanka Wólka Pełkińska – JKS Jarosław  2:3 (1:1)
0:1 Surmiak 15′ (karny)
1:1 Szewc 41′
1:2 Szymczak 58′
2:2 Chorolski 76′
2:3 Zawiślak 80′

Wólczanka: Smoleń – Baran (63′ Flak), Wrona, Walat, Przewoźnik – Hul, Lech, Więcek (63′ Chorolski), Gwóźdź, Szewc – Pietluch (72′ Czyrny)
JKS: Adamczyk – Rogala, Ochał, Pelc – Broda, Wawryszczuk, Szymczak (90+4′ Purcha), Sobolewski – Bała (59′ Zawiślak), Surmiak (83′ Konefał), Pałys-Rydzik (90+1′ Andreasik)

Gwóźdź 70′ – Bała 39′, Szymczak 72′
Sędziował: Karol Iwanowicz (Lublin)
Widzów: 350

Brak komentarzy

No comments yet.

RSS feed for comments on this post.

Sorry, the comment form is closed at this time.