JKS Jarosław » Blog Archive » Witamy w regionie

Witamy w regionie

Najbliższy sezon dla jarosławskich piłkarzy, fanów i wszystkich osób związanych z klubem powinien być okazją do poczucia na nowo wielu pięknych emocji płynących z rywalizacji w doskonale przecież znanej IV lidze podkarpackiej.

Udział w niej niekoniecznie musi wiązać się z przeświadczeniem wykonania kroku wstecz. Dokonane już bowiem roszady kadrowe pozwalają sądzić, że zespół znalazł się bliżej punktu, w którym da się dostrzec satysfakcję z jego działalności.

Gdy okazało się, że jarosławianom po pięciu pełnych edycjach rozgrywek przyjdzie wystartować w najlepiej znanym sobie – biorąc pod uwagę wszystkie lata działalności – gronie, należało zdecydować kto będzie bronił barw drużyny. Postawiono na ludzi sprawdzonych i związanych z czarno-niebieskimi barwami poprzez wspólną historię, sukcesy, liczbę występów (przybierającą w mnóstwie przypadków trzycyfrowy wymiar) i gotowość do walki. Warto podkreślić, że w swoim naturalnym środowisku.

O  personaliach będzie jeszcze mowa, natomiast uwypuklić wypada powierzenie obowiązków szkoleniowych Pawłowi Załodze. Właśnie jemu zawdzięczamy pamiętny awans do III ligi uzyskany w 2013 roku. Potrafił skonsolidować grupę jarosławskich piłkarzy uzupełnionych o postaci z lokalnych drużyn i przekazać myśl taktyczną, która omal nie skończyła się… grą o awans do II ligi. Wówczas sam biegał na środku obrony. Zdobyta wiedza podczas bogatej kariery piłkarskiej tylko mu pomoże.

Pierwszy mariaż Pawła Załogi z JKS – jeszcze w roli grającego trenera – zakończył się awansem do III ligi i zdobyciem w niej wicemistrzostwa. Jak będzie wyglądał powrót na Bandurskiego?

Zresztą nabywana była w bardzo ciekawych okolicznościach. Obecny trener JKS mając 15 lat, wziął udział w testach w TSV 1860 Monachium. Nawet zdobył uznanie w oczach niemieckich szkoleniowców. Na przeszkodzie stanęły względy stricte organizacyjne. Wystarczy sam fakt, że stolicę Bawarii i rodzinne miasto trenera Załogi, Przemyśl, dzieli ponad 1100 kilometrów. W Polsce zaś z Polnej Przemyśl trafił do Polonii, by potem spróbować sił w Stomilu Olsztyn, gdzie powędrował jeden z trenerów znający młodego i perspektywicznego obrońcę. W dalszej części, pożytkował swoje umiejętności głównie dla wspomnianej Polonii, a także Resovii, Żurawianki Żurawica czy Jarosławskiego Klubu Sportowego. W Jarosławiu przyszły pierwsze poważne sukcesy w roli prowadzącego kolektyw.

Obecnie wśród wykonawców znajdą się gracze doskonale znani jemu i całej społeczności wokół. Bartłomiej Raba jako wszechstronny i ofensywny zawodnik będzie wyczekiwał momentu do strzelenia bramki lub umożliwienia wykonania tego zadania koledze. Praktycznie za każdym razem w klasyfikacji kanadyjskiej, łączącej gole i asysty, znajduje się w górnych częściach. Pomoże mu, identycznie jak jeszcze w juniorskiej ekipie, a następnie w latach seniorskich, Mateusz Jurczak. Po pobytach w Resovii oraz Wólczance Wólka Pełkińska wraca na Bandurskiego i zespół powinien mieć z niego sporo pożytku. Charakteryzuje się niezmiennie łatwością w wypracowywaniu sobie sytuacji strzeleckich, siłą fizyczną, mocnym strzałem z lewej nogi czy umiejętnością wymuszenia przewinienia. Przez długi okres czasu stanowił o obliczu ataku JKS, mimo iż przypisywano mu raczej cechy pomocnika. Niemniej, zdolność poradzenia sobie w różnych warunkach też jest atutem.

W ofensywie kibice liczą na strzelecki nos Bartka Raby…

Wsparcie dla wymienionego duetu stanowi Sebastian Pawlak. Wychowanek Jarosławskiego Klubu Sportowego podobnie może pełnić rolę wysuniętego napastnika i przedstawiciela środkowej formacji. Swoją grą regularnie zachwycał nawet przed 18. urodzinami. Już wtedy w dorosłej piłce zaliczał kluczowe, zwycięskie trafienia, a w młodzieżowej kadrze Polski tworzył parę w „napadzie” z Arkadiuszem Milikiem. W sportowym rozwoju przeszkodziły ciężkie kontuzje kolana. W ostatnim czasie Pawlak odbudowywał się w Wiązownicy, lecz 25-latek z pewnością nie powiedział ostatniego słowa.

W środku pola zawitał inny dobry znajomy – Artur Bańka. O nim również było głośno na starcie kariery. Najpierw przeszedł do słynącego z dobrej pracy z młodzieżą Igloopolu Dębica, skąd przeniósł się do Legii Warszawa. W dalszej kolejności znalazł się w Piaście Gliwice. Spotkał tam m.in. króla strzelców ekstraklasy z sezonu 1999-2000 w trykocie Górnika Zabrze – Adama Kompałę, a sam Bańka świetnie spisywał się zwłaszcza podczas pierwszych występów, co zaowocowało nominacjami do „jedenastek” poszczególnych kolejek. W CV ma także nazwy takich klubów jak ŁKS Łomża, Flota Świnoujście, Stal Kraśnik, a ostatnio grał w przemyskiej Polonii pod okiem Pawła Załogi. Potrafi rozdzielać podania między partnerów, dostrzec tego, który znajduje się aktualnie w lepszym położeniu. Tym samym może w znaczący sposób kształtować obraz pojedynków.

…zaś w środku pola na powracającego do drużyny Artura Bańkę

Idąc dalej, w obronie jest Maciej Saramak. W zasadzie ikona klubu i postać łącząca pokolenia, czy inaczej mówiąc – różne etapy futbolowej ery klubu. Do podstawowego składu wkraczał kiedy drugim środkowym defensorem był Marek Strawa, a między słupkami czuwał Ryszard Kulpa. Poprzez warunki fizyczne, atletyzm i bardzo silne uderzenie stał się istotnym, zarazem pewnym punktem drużyny z handlowego miasta. Bramkarze odtąd nie musieli trudzić się wznawianiem gry z piątego metra. Rzuty wolne zyskały wykonawcę, zaś konstrukcja bramki w przypadku nastrzelenia przechodziła najbardziej wytrzymały test jakości.

Saramak wyróżniał się na tle konkurencji. Uwagę zwrócił na niego legendarny krakowski trener, Lucjan Franczak. Spod jego skrzydeł wyszły takie sławy jak Adam Nawałka, Andrzej Iwan i Zdzisław Kapka. Z seniorską Wisłą osiągnął wicemistrzostwo i łącznie trzykrotnie obejmował jej stery. W latach 90. ów szkoleniowiec prowadził kadrę regionu złożoną z piłkarzy występujących w południowo-wschodniej Polsce. Powołania od niego przychodziły właśnie na jarosławski adres, a adresatem był rosły obrońca.

W czasach nieco trudniejszych dla czarno-niebieskich, mianowicie rywalizacji na boiskach klasy okręgowej, Saramak powędrował na ówczesny trzeci szczebel rozgrywek w kraju, do Hetmana Zamość, zaliczając jeszcze przystanek w Tomasovii Tomaszów Lubelski. Będąc w Zamościu, awansował do 1/8 finału Pucharu Polski. Hetman mierzył się z Legią Warszawa, natomiast Saramak bezpośrednio toczył boje ze znanymi z reprezentacji Bartoszem Karwanem, Piotrem Włodarczykiem, bądź Jakubem Rzeźniczakiem. W przypadku akcji ofensywnych próbował z kolei zaskoczyć późniejszego golkipera Evertonu, Jana Muchę. Kapitał zgromadzony przez naszego zawodnika podczas bogatej kariery jest absolutnie bezcenny.

Maciej Saramak (z prawej) zagra przy ulicy Bandurskiego po raz pierwszy od trzech lat. Na zdjęciu podczas walki z Janem Muchą i Dicksonem Choto w trakcie meczu Hetmana Zamość z Legią Warszawa (fot. Woytek)

Ciekawi jak wypadnie jego współpraca z Tomaszem Przewoźnikiem. Jest on graczem defensywy pracującym na swoje nazwisko. W Siarce Tarnobrzeg zobaczył i posmakował futbolu na wyższych szczeblach. Ostatnio pożytkował swoje umiejętności dla Wólczanki Wólka Pełkińska. Teraz ma szansę stać się ważnym ogniwem JKS. W dotychczasowych spotkaniach towarzyskich udowodnił swoją wartość. Przede wszystkim pokazał, że umie nie tylko stopować akcje konkurentów, ale też sam zachowuje się niczym rasowy egzekutor. To ogromny skarb posiadać tak uniwersalnego człowieka w swojej układance.

A przecież, abstrahując od kolejności wymieniania boiskowych pozycji, nie należy zapominać, że w składzie znajduje się Kamil Bała, odważnie wchodzący w świat dorosłej piłki atakujący. Od dłuższego czasu słychać pochwały na temat bezkompromisowości, kreatywności i radości z uprawiania sportu, jaką prezentuje. Te cechy warto pielęgnować. W ten sposób utworzony został tzw. kręgosłup. Ważne, że budują go osoby pod wieloma względami sprawdzone, dla których gra w Jarosławiu to źródło dodatkowych, pozytywnych emocji.

Patrząc pod kątem przygotowań do nadchodzącej rundy, trener i wykonawcy jego myśli mają odpowiedni okres czasu, żeby zrozumieć siebie nawzajem oraz doskonalić poszczególne elementy taktyki. Wobec faktu, że w większości osoby znają się nawzajem, znacznie łatwiej o konsensus i komfort, czego chyba szczególnie potrzebowano. Trener Załoga nie waha się organizować licznych sparingów, sprawdzać w praktyce zamierzeń. Biorąc pod uwagę intensywność samych treningów, nie ma wątpliwości, że czas poświęcony pracy zostanie optymalnie wykorzystany. Zresztą, by dać komuś szansę, trzeba stworzyć warunki ku jej zaistnieniu.

Fakt, że JKS przystąpi do sezonu bezpośrednio po startach w III lidze nie oznacza ani tego, że jest murowanym kandydatem do awansu, ani tego, że czeka go spadek. Poczynione działania organizacyjne i te sportowe powinny dać solidny poziom, a rozgrywki ligowe z uwagi na kształt oraz biorące w nich udział kluby, gros wrażeń.

Mimo że w najbliższym sezonie jarosławianie nie zagrają z Motorem Lublin, Hutnikiem Kraków czy też Stalą Rzeszów, kibice wciąż będą mogli liczyć na wiele emocji

Znów przyjdzie podziwiać dwóch przeciwników z Dębicy. Mający ekstraklasową przeszłość Igloopol i Wisłoka dodają bez dwóch zdań kolorytu zmaganiom, przy czym z uwagi na aktywność w transferach wydaje się, że na murawie lepsza okaże się Wisłoka. Systematycznie odradza się pozostająca w przyjacielskich relacjach z czarno-niebieskimi Ekoball-Stal Sanok, notabene od niedawna współpracująca z Termaliką Bruk-Betem Nieciecza w sferze szkoleniowej. Wspólne mecze zapowiadają się wręcz świątecznie. Podobny charakter, pod względem wyjątkowości, potowarzyszy konfrontacjom z Orłem Przeworsk i przemyską Polonią. Obie ekipy również nie próżnowały w okresie wakacyjnym. Wszystko po to, żeby skutecznie włączyć się do walki o jak najwyższą pozycję w tabeli.

Od pewnego czasu do potentatów w tym gronie zalicza się Izolator Boguchwała. Już w poprzedniej edycji zmagań wróżono mu awans, aczkolwiek ubiegł go Sokół Sieniawa. Czy teraz zrealizuje marzenia? Pewną zagadką są Karpaty Krosno, identycznie wędrujące z III ligi. W Krośnie zaszły pewne zmiany personalne, co tworzy swego rodzaju niewiadomą, niemniej ambicji nikomu nie braknie.

Podobnie, pełni werwy do potyczek przystąpią lokalni oponenci. Piast Tuczempy i KS Wiązownica z pewnością spróbują się możliwie najlepiej pokazać na tle jarosławian. Te konfrontacje przypuszczalnie przybiorą dość prestiżowy charakter. Nie zabraknie wspólnych akcentów, gdyż z oboma klubami związane są osoby mające w przeszłości sporo wspólnego z naszym klubem. Szykuje się  też niemal tradycyjna na poziomie IV ligi wyprawa na kraniec województwa, czyli do Pilzna. Rzemieślnik i jego stadion od dawna stanowiły wyzwanie. Mnóstwo zespołów gubiło tam punkty, zatem trzeba mieć się na baczności.

Ponadto przyjdzie spotkać uznane firmy, jak Błękitnych Ropczyce, Stal Gorzyce (nie tak dawno temu etatowego członka zaplecza ekstraklasy), Sokół Nisko, Koronę Rzeszów (czyli niedawnego sparingpartnera, który także imponował liczbą dokonanych wzmocnień), Przełom Besko, Wisłoka Wiśniowa i Sokoła Kolbuszowa Dolna. Nie zabraknie różnorodności, niespodzianek, nerwów, zapewne pięknych chwil. My życzymy sobie i wszystkim czystej satysfakcji oraz by przyjście na stadion, bądź sprawdzanie wyników w gazetach czy innych mediach, budziło zawsze takie samo lub większe podekscytowanie.

Adam Popek

Brak komentarzy

No comments yet.

RSS feed for comments on this post.

Sorry, the comment form is closed at this time.