Remis z faworytem

Inauguracja rozgrywek IV ligi podkarpackiej okazała się dla jarosławian sporym wyzwaniem. W Dębicy miejscowa Wisłoka zawiesiła wysoko poprzeczkę, szybciej osiągnęła prowadzenie, ale kapitalne uderzenie Sebastiana Pawlaka pozwoliło osiągnąć remis.

Gospodarze, którzy doznali przed sezonem wielu wzmocnień, po cichu marzą o czołowych lokatach, a może nawet awansie szczebel wyżej. Od początku potwierdzali klasę, spokojnie, rozważnie budując atak pozycyjny.

JKS czekał z tyłu i ewidentnie liczył na kontry. Te pierwotnie tworzone były dość nieporadnie, niemniej z czasem nabierały kształtu. Podobnie zresztą jak akcje Wisłoki. Rywale potrafili przysporzyć problemów naszej defensywie. Momentami od utraty gola czarno-niebieskich ratowała interwencja dokonana dosłownie w ostatniej chwili.

O tym, że jarosławianie umieją realnie zagrozić bramce konkurenta, obserwatorzy przekonali się w 33. i 36. minucie. Szybki atak, w którym udział brali głównie Bartłomiej Raba, Mateusz Jurczak i Sebastian Pawlak, okazał się wyzwaniem dla obrońców, dzięki czemu wreszcie należało mówić o dość klarownych sytuacjach. Jednak goście musieli zachować czujność, bowiem odpowiedź przychodziła natychmiastowo.

W 41. minucie Andrzej Mikus w sobie znany sposób obronił groźny strzał przeciwnika, zaś moment później uniemożliwił dobitkę. Warto też podkreślić rolę tylnej formacji. Maciej Saramak, Tomasz Przewoźnik oraz wspierający ich Sebastian Sobolewski dokładali wszelkich starań, stopując szarże Wisłoki. W dużej mierze za sprawą tego tercetu do przerwy widniał remis 0:0, choć Przewoźnik z uwagi na rozcięcie głowy po bezpośrednim starciu z Damianem Pęcakiem przedwcześnie opuścił plac gry.

Dążenia dębiczan przyniosły efekt w 60. minucie. W pole karne wpadł Damian Bożek i został nieprzepisowo powstrzymany przez Dawida Kuligę. Arbiter bez wahania wskazał na jedenasty metr. Rzut karny skutecznie egzekwował Adrian Nowak, przy czym wypada napomnieć, że Mikus doskonale wyczuł jego zamiary. Do prawidłowej interwencji zabrakło paru centymetrów.

Radość ekipy z zachodniej części województwa podkarpackiego trwała raptem do 63. minuty. Wówczas dość niespodziewanie będący w okolicy 30. metra Pawlak posłał prawdziwą bombę w stronę bramki miejscowych. Piłka wylądowała tuż pod poprzeczką wprawiając w podziw również część kibiców sprzyjających zespołowi w biało-zielonych strojach.

Stawiana w roli faworyta drużyna zrozumiała, że sama powinna uważać, bo jarosławianie w swoim arsenale posiadają broń różnego kalibru. Odtąd sprawiała wrażenie ostrożniejszej w ofensywnych zapędach. Nawet gdy zdołała dojść do dogodnej okazji, to szwankowała precyzja. Podopieczni trenera Pawła Załogi także próbowali rozważnie reagować na boiskowe wydarzenia. W środku pola dzielnie z rozegraniem radził sobie Artur Bańka. Mimo paru błędów, w najważniejszych momentach umiał zareagować i posłać futbolówkę w odpowiednik kierunku.

Podział punktów trzeba uznać za dobry zwiastun, szczególnie że Wisłoka zalicza się do czołówki całej ligowej stawki jeśli chodzi o poziom sportowy. W środę (15 sierpnia) o godzinie 17 JKS podejmie przy Bandurskiego Karpaty Krosno.

Adam Popek

IV liga – 1. kolejka
Wisłoka Dębica – JKS Jarosław  1:1 (0:0)
1:0 Nowak 60′ (karny)
1:1 Pawlak 63′

Wisłoka: Dybski – Król, Remut, Hus – Bożek (85′ Konik), Pęcak (32′ Nowak), Łanucha, Fedan, Rębisz – Gwiazda (73′ Guzik), Sojda
JKS: Mikus – Broda, Przewoźnik (46′ Ptasznik), Saramak, Kuliga – Bała (87′ Kołcz), Sobolewski, Bańka, Pawlak – Raba (90+3′ Szakiel), Jurczak

Fedan 7′, Sojda 70′ – Bańka 81′
Sędziował: Tomasz Mroczek (Mielec)
Widzów: 700

Brak komentarzy

No comments yet.

RSS feed for comments on this post.

Sorry, the comment form is closed at this time.