Remis, który pozostawia niedosyt

W spotkaniu z Orłem Przeworsk JKS był stroną absolutnie wiodącą. Od pierwszej minuty spisywał się lepiej, częściej gościł w polu karnym rywala, ale do końca nie umiał udokumentować przewagi.

Obie ekipy rozpoczęły dość ostrożnie. Jarosławianie spokojnie budowali ataki na własnej połowie i jakby chcieli zobaczyć na co stać konkurenta. Ten wcale nie kwapił się do wielkiego pressingu. Owszem, czekał, by skontrować, choć próżno było mówić o niebezpieczeństwie.

Więcej inicjatywy wykazywali gospodarze. W 6. minucie w stronę bramkarza pobiegł Kamil Bała, dając sygnał, że Orzeł musi się mieć na baczności. Niedługo potem, bo w 16. minucie emocje wzrosły. Podanie, pewnie przez wielu spisane na straty, trafiło do ustawionego około 5 metrów przed bramką Sebastiana Pawlaka, jednak piłka odbiła się tak, że uniemożliwiła mu oddanie strzału.

fot. Dominik Budzowski

Goście nie odpowiadali na te poczynania. Ich trener coraz częściej zachęcał do spokojnej, przemyślanej gry, lecz bez odzewu. Kierowana przez Macieja Saramaka defensywa gasiła wszelkie pożary, zanim na dobre się rozwinęły. Właśnie wymieniony przez momentem rosły obrońca był bardzo bliski otworzenia wyniku konfrontacji. Przewinienie wymusił Artur Bańka, a rzut wolny egzekwował Patryk Broda. Doskonale dograł do Saramaka, który nawet nie musiał skakać do góry, by przewyższać wszystkich o głowę, niemniej jego uderzenie minęło słupek od zewnętrznej strony.

Jeszcze zanim nastała przerwa, jarosławianie dali o sobie znać za sprawą występującego w pierwszym składzie, pod nieobecność Mateusza Jurczaka i Bartłomieja Raby, Pawła Oziębło. W zamieszaniu potrafił się idealnie znaleźć, tylko że następnie trafił bezpośrednio w golkipera Orła.

fot. Dominik Budzowski

Wydawało się, iż po 15-minutowej pauzie coś drgnie i JKS wreszcie zaznaczy w statystykach własną przewagę, tyle że upragniony cel nie nadchodził. Ponadto ogólne tempo spadło. Promyk nadziei stanowiła dwójkowa akcja Dawida Kuligi i wspominanego wcześniej Bały. Ten drugi agresywnie wszedł między rywali, główkując w poprzeczkę.

Zresztą sam Kuliga również wprowadzał dużo pozytywnego zamieszania. Po skrzydle biegał, gdy nadarzyła się nawet najmniejsza okazja. Niestety w całym zespole pokutował brak umiejętności wykończenia. Tak jak w 66. minucie, kiedy Sebastian Pawlak mógł zdobyć gola efektownym szczupakiem. W tym wypadku futbolówka leciała kilka centymetrów za daleko od niego.

Przeworszczanie odważniej wyszli z własnej części murawy w zasadzie raz. W 73. minucie jeden z zawodników wbiegł w szesnastkę, przy czym na jego nieszczęście perfekcyjnie moment interwencji wyczuł Andrzej Mikus, studząc zapędy oponenta. Skoro nie udało się z bliskiej odległości, Radosław Strączek postanowił przymierzyć z… 45 metrów. Próba efektowna, aczkolwiek zupełnie niecelna.

fot. Dominik Budzowski

W perspektywie całej potyczki to czarno-niebiescy bardziej zasługiwali, by zgarnąć komplet punktów. Ostatnią szansę na przechylenie szali zwycięstwa mieli w doliczonym czasie. Wówczas strzał Pawlaka wybronił Adrian Przewrocki, popisując się znakomitym refleksem, zaś dobitka Bały wylądowała poza boiskiem. Chwilę później arbiter zakończył mecz. Tym samym JKS przedłużył serię pojedynków bez porażki u siebie z Orłem Przeworsk trwającą od 1951 roku.

W formie post scriptum, przybliżając nieco rzeczywistość towarzyszącą ostatniemu triumfowi Orła przy Bandurskiego, warto nadmienić, że na terenach Polski pojawili się wówczas generałowie armii radzieckiej, którzy mieli za zadanie zorganizować wojskową akademię techniczną, codzienna prasa zaczęła trafiać do Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej „RUCH”, ZSRR postanowiło sfinansować działanie kopalni uranu w Kowarach (dzisiejsze województwo dolnośląskie), w Lubelskiej Fabryce Samochodów Ciężarowych uruchomiono produkcję, Polska w zamian za obszary ze złożem węgla w rejonach Bugu otrzymała część Bieszczad razem z Ustrzykami Dolnymi, a władzę sprawował Bolesław Bierut.

IV liga – 6. kolejka
JKS Jarosław – Orzeł Przeworsk  0:0

JKS: Mikus – Broda, Sobolewski, Saramak, Przewoźnik (66′ Bąk) – Bała, Ukrainec, Bańka, Oziębło (77′ Ptasznik), Kuliga – Pawlak
Orzeł: Przewrocki – Salwach, Strączek, Sykała, Kmiotek – Kowal (46′ Błajda), Nikanowicz, Barszczak, Flis, Wilk (58′ Rączka) – Boratyn (77′ Listowski)

Sędziował: Marek Pająk (Mielec)
Widzów: 700

Adam Popek

Brak komentarzy

No comments yet.

RSS feed for comments on this post.

Sorry, the comment form is closed at this time.