Kosztowne błędy

W kolejnym spotkaniu przeciwko jednemu z lokalnych rywali nasza drużyna musiała zadowolić się podziałem punktów. Mimo zdobytego prowadzenia, JKS zmuszony był w drugiej połowie gonić wynik i ostatecznie zremisował z Wiązownicą 2:2.

Piłka nożna jest grą błędów – może to i slogan, ale w piątkowe popołudnie znalazł potwierdzenie na boisku. Dwa koszmarne błędy w defensywie kosztowały jarosławian utratę dwóch goli i w dalszej konsekwencji dwóch punktów. Remis jest wynikiem sprawiedliwym, bowiem goście bezlitośnie skorzystali z okazji, jakie zostały im sprezentowane.

Na boisku nie brakowało walki między graczami występującymi niegdyś wspólnie przy Bandurskiego, jak między Kacprem Ropem i Bartłomiejem Rabą…

Początkowo wszystko układało się zgodnie z planem. JKS w pierwszej połowie kreował sobie sytuacje, a pod swoją bramką skutecznie rozbijał ataki rywali. W 19. minucie po rzucie rożnym dla Wiązownicy wyprowadził z kolei kontrę zakończoną golem. Bartłomiej Raba przebiegł wówczas z piłką ponad pół boiska, a że dobrze ustawieni partnerzy skupili uwagę obrońców na sobie, miał wystarczająco dużo czasu i miejsca, by uderzyć precyzyjnie przy dalszym słupku.

Radość trwała zaledwie kilkanaście minut. Wówczas to w pozornie niegroźnej sytuacji Sebastian Sobolewski, próbując zagrać długą piłkę, trafił w stojącego obok niego Rafała Michalika, a futbolówka zaskoczyła wysuniętego Andrzeja Mikusa i wpadła do siatki.

… albo między Markiem Soczkiem i Dawidem Kuligą (fot. Dominik Budzowski)

Gol kuriozum nie podłamał gospodarzy, którzy jeszcze w pierwszej połowie mogli odzyskać prowadzenie (w polu karnym Wiązownicy znalazł się Sebastian Pawlak, ale uderzył obok bramki), jednak im dłużej trwało spotkanie, tym coraz śmielej poczynali sobie przyjezdni. W 70. minucie gry przepiękną bramkę dla gości mógł zdobyć Arkadiusz Gil, po którego uderzeniu piłka odbiła się najpierw od słupka, a następnie od nogi interweniującego Mikusa.

Skrzydłowy Wiązownicy chwilę później wpisał się na listę strzelców, wykorzystując kolejny błąd jarosławskiej defensywy. Przed polem karnym przejął bezpańską piłkę i w sytuacji sam na sam zdobył prowadzenie dla swojej drużyny.

Gospodarze po końcowym gwizdku byli rozczarowani, choć dzięki trafieniu Kamila Bały (z prawej) to oni uratowali się od porażki (fot. Dominik Budzowski)

Tym razem na odpowiedź czarno-niebieskich nie trzeba było długo czekać. W 78. minucie pięknym strzałem po dośrodkowaniu Patryka Brody popisał się Kamil Bała, uderzeniem z woleja doprowadzając do stanu 2:2.

IV liga – 7. kolejka
JKS Jarosław – KS Wiązownica  2:2 (1:1)
1:0 Raba 19′
1:1 Michalik 31′
1:2 A. Gil 73′
2:2 Bała 78′

JKS: Mikus – Broda, Sobolewski, Saramak, Kuliga – Bała, Ukrainec, Bańka (76′ Ptasznik), Pawlak (71′ Oziębło) – Raba, Jurczak
Wiązownica: Michałowicz – Baran, Halejcio, Sokolenko, Bartnik (79′ R. Gil) – Soczek, Daniel (76′ Pigan), Lorenc, Rop, A. Gil – Michalik

Ukrainec 56′, Oziębło 90′ – Bartnik 17′, Halejcio 45+1′, Rop 66′, Sokolenko 79′, Lorenc 89′
Sędziował: Albin Kijowski (Krosno)
Widzów: 350

Brak komentarzy

No comments yet.

RSS feed for comments on this post.

Sorry, the comment form is closed at this time.