Braterski pojedynek na remis

Zaprzyjaźnione zespoły JKS-u Jarosław i Stali Sanok stoczyły ligowy pojedynek, w którym mimo okazji, nie padła żadna z bramek. Na trybunach panowała świąteczna atmosfera, ale na boisku piłkarze ani myśleli odstawiać nogi.

Mogło się zacząć wybornie dla gospodarzy. Już w 3. minucie faulowany w polu karnym był Mateusz Jurczak, a przed szansą otwarcia wyniku z 11 metrów stanął Maciej Saramak. Rosły obrońca jednak uderzył technicznie, w lewy róg bramki i jego intencje idealnie wyczuł doświadczony Piotr Krzanowski.

W pierwszej połowie przeważali jarosławianie. Ochoczo podchodzili pod pole karne rywali, choć prawdą jest, że czasami na tym ich pomysł się kończył. Nie zmienia to faktu, że tworzyli sobie okazje bramkowe. Na lewym skrzydle szalał Dawid Kuliga, popisując się kilkudziesięciometrowymi rajdami.

fot. Dominik Budzowski (3)

Ekipa z Sanoka dynamicznie budowała ataki, dało się zauważyć jej potencjał, tylko że gdzieś w trakcie gubiła rytm i obrona czarno-niebieskich bez problemu sobie z nią radziła. Właściwie raz, gdy Bartosz Sieradzki główkował, mówiono o jakimkolwiek niebezpieczeństwie. Jarosławianie odpowiedzieli błyskawicznie. W 36. minucie dalekie podanie w „szesnastkę” otrzymał Jurczak, po czym przytomnie zgrał do nadbiegającego Bartłomieja Raby. Ten od razu skierował piłkę w lewą stronę bramki, aczkolwiek Krzanowski nie dał się zaskoczyć.

Wspominany Jurczak, notabene bardzo aktywny, w roli głównej wystąpił jeszcze przed przerwą, niemniej strzelał za słabo po podaniu Kuligi, żeby oszukać bramkarza przyjezdnych.

W przerwie nastąpiła istotna zmiana. W środku pola Artura Bańkę zastąpił Wadim Ukrainec, który jak się okazało, rozegrał całkiem przyzwoite zawody. Przy czym zaznaczyć trzeba, że po dłuższej pauzie to goście byli stroną wiodącą. Zdecydowanie przyspieszyli grę, częściej dochodząc pod bramkę miejscowych.

Próbowali trafić do siatki z dystansu, jak i wchodząc z bocznych sektorów murawy pod pole golkipera. Jeden taki wypad, w 65. minucie mógł nawet zakończyć się powodzeniem, lecz zawodnik Stali w decydującej fazie akcji postanowił podawać, właściwie nie znając adresata. Niedługo później, w 73. minucie Sebastian Sobolak znalazł się niemal sam na sam w sytuacji z Dominikiem Lisem, aczkolwiek posłał futbolówkę nad poprzeczką.

To stanowiło sygnał ostrzegawczy. Drużyna w żółtych strojach nie zatrzymywała się i o ile przed przerwą nie dało się doszukać jej skutecznych zagrań, to w drugiej części sytuacja pod tym względem prezentowała się zgoła inaczej.

Po tych wydarzeniach podopieczni Pawła Załogi postanowili obudzić się z marazmu. Ruszyli do przodu i przynajmniej w myśl zasady, że jeśli ja mam piłkę, to nie posiada jej rywal, nie pozwalali zespołowi Stali tak mocno rozwijać skrzydeł. W 80. minucie udało się wywalczyć rzut wolny pośredni. Docelowym wykonawcą został Kuliga, tyle że strzelał zbyt lekko. Zaraz potem do główki doszedł wprowadzony z ławki Sebastian Pawlak, ale finał wyglądał podobnie. Sanoczanie odpowiedzieli rzutem wolnym egzekwowanym przez Rafała Domaradzkiego. Tutaj oraz w innych przypadkach na posterunku stał bezbłędny Lis.

Emocje rozgrzały wszystkich do czerwoności raz jeszcze, w 94. minucie. Paweł Oziębło po błyskotliwej szarży na prawej stronie dośrodkowywał do Jurczaka. Wystarczyło jedynie się obrócić i uderzyć z całych sił. Do bramki zostawało ok. 5 metrów, jednak defensorzy konkurenta wiedzieli jak się ustawić i zapobiegli utracie gola.

Adam Popek

IV liga – 15. kolejka
JKS Jarosław – Ekoball-Stal Sanok  0:0

JKS: Lis – Broda, Szakiel, Saramak, Przewoźnik – Bała (66′ Pawlak), Sobolewski, Bańka (46′ Ukrainec), Kuliga – Jurczak, Raba (76′ Oziębło)
Stal: Krzanowski – Słysz (46′ Pielech), Kokoć, Adamiak, Ząbkiewicz – Domaradzki, Tabisz, Jaklik, Sieradzki (69′ Kaczmarski), Lorenc – Sobolak

Broda 58′, Kuliga 88′
Sędziowali: Jakub Koza oraz Jacek Chmiel i Bartosz Opiela (Dębica)
Widzów: 400

Brak komentarzy

No comments yet.

RSS feed for comments on this post.

Sorry, the comment form is closed at this time.