Trzy punkty w Krośnie

Zwycięstwem 1:0 zakończył się sobotni pojedynek JKS w Krośnie z miejscowymi Karpatami. Jedynego gola zdobył z rzutu karnego Sebastian Pawlak.

Ambitnie grający krośnianie, którzy w tym sezonie jeszcze nie wygrali, postawili naszej drużynie twarde warunki. Przez długi czas żądnemu zespołowi nie udawało się opanować środka pola i uzyskać większej przewagi, a dogodnych sytuacji bramkowych było niewiele. Decydująca o sukcesie jarosławian okazała się 84. minuta, która przyniosła jedenastce Pawła Załogi zwycięską bramkę.

JKS kończył ten mecz w dziesiątkę, bowiem w końcówce drugą żółtą, a w efekcie czerwoną kartkę, obejrzał Sebastian Sobolewski. Mimo że w doliczonym czasie gry Karpaty postawiły wszystko na jedną kartę, a w pole karne gości zawędrował nawet bramkarz Mateusz Krawczyk, jarosławianie utrzymali korzystny rezultat do ostatniego gwizdka. W drugim spotkaniu z rzędu udało się im zatem nie stracić gola, grając w osłabieniu.

Jak padł jedyny gol
0:1 Sebastian Pawlak 84′ (karny)
Kamil Bała po kilkunastometrowym rajdzie z piłką zacentrował ostro na pole karne, gdzie ręką zagrał futbolówkę Łukasz Zych. Doświadczonemu obrońcy Karpat nie pomogły tłumaczenia, że trzymał rękę blisko ciała – arbiter pozostał niewzruszony i podtrzymał swoją decyzję. Z „wapna” celnie uderzył niezawodny w tym sezonie Sebastian Pawlak.

Karpaty: Krawczyk – Stasz (45+2′ Blezień), Zych, Śliwiński, Sikorski (87′ Fundakowski) – Czelny (74′ Kasperkowicz), Król, Knap, Wojtasik (46′ Dusiło), Gierlasiński – Kowalski (86′ Sęp)
JKS: Siryk – Szakiel (34′ Ptasznik), Gwóźdź, Saramak, Bartnik – Soczek (60′ Bała), Sobolewski, Brodowicz, Pilch – Raba (80′ Krzyczkowski), Pawlak (90+1′ Kopcio)

Sikorski 32′, Król 45+1′, Zych 58, Dusiło 65′ – Sobolewski 6′, Pawlak 77′, Siryk 90+2′
Sobolewski 89′
Sędziowali: Jakub Pych oraz Tomasz Sujdak i Tomasz Kubicki (Dębica)
Widzów: 400

Więcej o meczu w tygodniku „Życie Podkarpackie”

Brak komentarzy

No comments yet.

RSS feed for comments on this post.

Sorry, the comment form is closed at this time.