Biedny JKS ograł milionerów z Turbii

LZS Kantor Turbia - JKS Jarosław  1:2 (0:2)
0:1 Raba 1′
0:2 Puńko 20′
1:2 Puńko 55′ (sam.)

LZS Turbia: Furtak - Kapica, Maciorowski, Cupak (73′ Zalewski), Stępień - Serafin, Gruszczyk(60′), Łuts, Kobylarz (38′ Rupa) - Sojecki (73′ Pawlikowski), Juda
JKS: Kaczmarek - Vytak, Sobczak, Vaskovets, Puńko - Raba, Fedor, Gliniak, Kubas (78′ Wota) - Jurczak, Kania (81′ Pietryna)

Sędziowali: Paweł Kantor oraz Krzysztof Bizoń i Jan Gawle (Dębica)
Widzów: 100

Przy solidnej finansowo drużynie z Turbii JKS wydaje się być wręcz biedny. Pieniądze jednak nie grają, o czym gospodarze sromotnie się przekonali. Jarosławianie rozegrali chyba najlepszy mecz w całej rundzie. Grali ambitnie, często wyprzedzali rywali, wykorzystali ich początkowy brak koncentracji, a później starali się długo utrzymywać przy piłce i dzięki temu kontrolować wydarzenia na boisku.

Początek meczu opóźnił się o kilka minut z powodu dziury w siatce jarosławskiej bramki. Te kilka minut przestoju w dość niskiej temperaturze chyba gorzej wpłynęło na miejscowych, którzy już 47 sekund po pierwszym gwizdku sędziego przegrywali 0:1. Z prawej strony boiska piłkę dograł Damian Kania, a Bartłomiej Raba z najbliższej odległości nie dał Danielowi Furtakowi żadnych szans. Gospodarze rzucili się do odrabiania strat i dwukrotnie byli bliscy doprowadzenia do remisu. Najpierw koszmarnego kiksu Michała Puńko nie wykorzystał jednak Michał Serafin, a chwilę później Damian Juda zakończył zespołową akcję swojej drużyny uderzeniem tuż nad poprzeczką. Znacznie skuteczniejsi byli piłkarze JKS-u. W 20. minucie wykorzystali oni błąd Furtaka i po drugim tego dnia celnym strzale mogli cieszyć się z drugiej bramki. Golkiper Turbii złapał w ręce piłkę zagraną przez swojego kolegę z drużyny, za co arbiter podyktował rzut wolny pośredni. Kąt wprawdzie był ostry, ale po świetnym rozegraniu piłki mocnym uderzeniem pod poprzeczkę trafił Michał Puńko.

Zaskoczeni takim obrotem sprawy gospodarze ruszyli do dość nerwowych ataków, natomiast goście skupili się na wyprowadzaniu groźnych kontr. Najlepszą przeprowadził w 32. minucie Grzegorz Kubas, który minął dwóch rywali, ale w decydującym momencie zamiast strzelać, niepotrzebnie szukał podania do partnerów. Kantor do końca pierwszej odsłony tylko raz poważnie zagroził bramce Damiana Kaczmarka. W 37. minucie do dośrodkowania Jacka Stępnia wyskoczył Piotr Sojecki, ale z kilku metrów trafił wprost w jarosławskiego bramkarza.

Na drugą połowę gospodarze wyszli chyba bardzo zmotywowani, gdyż od razu rzucili się do ataków. W 50. minucie Kaczmarek był w sporych opałach, ale świetnie wybronił dwa strzały Sojeckiego. Ten sam zawodnik chwilę później pozostał w polu karnym kompletnie bez opieki, ale koszmarnie spudłował. Turbia dopięła swego w 55. minucie, gdy futbolówkę po mocnym wstrzeleniu przez Rupę, pechowo do własnej siatki skierował Puńko. Całą akcję zainicjował w środku pola Ukrainiec Ihor Łuts, z którym jarosławianie w całym spotkaniu mieli najwięcej problemów.

Nadzieje gospodarzy na korzystny rezultat szybko zostały zredukowane. Po faulu na Damianie Kani, który w piątkowe popołudnie był dla rywali wyjątkowo trudny do zatrzymania, boisko za drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę, opuścił Rafał Gruszczyk. Grający w dziesiątkę Kantor próbował odwrócić losy meczu, ale wobec bardzo zdecydowanej postawy jarosławskich obrońców niewiele mógł zdziałać. Goście wytrzymali nerwową końcówkę, w której słabo prowadzący te zawody dębicki arbiter nie potrafił zbytnio zapanować nad emocjami niektórych zawodników, i w znacznie lepszych, niż do tej pory, nastrojach mogli zakończyć trudną, acz nie beznadziejną rundę jesienną.

TURBIA JKS
1 gole 2
5 strzały celne 5
6 strzały niecelne 5
3 rzuty rożne 3
2 spalone 2
10 faule 27
5 żółte kartki 3
1 czerwone kartki 0

Brak komentarzy

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.