Nie zlekceważyć rywala

Na ten dzień kibice piłkarscy w Jarosławiu czekali długich 15 lat. Już w najbliższą sobotę 10 sierpnia na stadionie przy ulicy Bandurskiego JKS rozegra swój pierwszy mecz w III lidze. Rywalem czarno-niebieskich będzie Tomasovia.

Klub z Tomaszowa Lubelskiego, który jeszcze nigdy nie rywalizował z JKS w jednej lidze, został założony w 1923 roku. Choć w jego 90-letniej historii działało wiele sekcji sportowych, między innymi lekkiej atletyki, tenisa stołowego, sportów wodnych, kolarska czy też podnoszenia ciężarów, obecnie funkcjonują jedynie dwie - piłki nożnej i siatkówki. Piłkarzom Tomasovii nigdy nie udało się awansować do ligi centralnej, ale od kilku lat regularnie występują na poziomie III ligi. Zespół dwukrotnie (w 1998 i 1999 roku) wywalczył także awans do rozgrywek centralnych Pucharu Polski.

Sezon 2012/13 Tomasovia zakończyła na drugim miejscu w tabeli III ligi, co jest najwyższą lokatą uzyskaną przez seniorów tego klubu w historii. Jeszcze przed startem tamtych rozgrywek drugi stopień podium uznano by za ogromny sukces, ale z perspektywy całego sezonu rozpatrywany jest on jako kompletna porażka. Trudno jednak o inny osąd, skoro na półmetku ligowej rywalizacji piłkarze z Tomaszowa zajmowali fotel lidera z ośmioma punktami przewagi nad drugą w tabeli Stalą Mielec i wydawało się, że tylko kataklizm może odebrać im awans. Wiosną zespół ukraińskiego trenera Bohdana Bławackiego spisywał się jednak zdecydowanie słabiej i na finiszu rozgrywek musiał ustąpić pierwszeństwa mielczanom.

Najskuteczniejszym graczem Tomasovii w minionym sezonie był Marcin Żurawski (w biało-niebieskim stroju) fot. Kamil Kmieć

Jak się okazało latem, wiosenne problemy tomaszowskiego klubu nie były jednak jego ostatnimi. Drużynę, która także w obecnym sezonie miała być jednym z faworytów do zwycięstwa, zaczęli masowo opuszczać czołowi gracze. Z grona piłkarzy, którzy reprezentowali Tomasovię w rundzie wiosennej, w zespole nie ma już trójki ukraińskich napastników - mającego za sobą grę w pierwszoligowej Stali Stalowa Wola Jurija Michalczuka (w sezonie 2012/13: 19 meczów i 7 goli dla Tomasovii), wywodzącego się ze szkółki Karpat Lwów Igora Paskiwa (24/4) oraz Michajło Sikorskiego (10/0). Tomasovię opuścili także między innymi: jeden z dwójki doświadczonych bramkarzy Piotr Waśkiewicz (8/0), rosły obrońca Łukasz Sękowski (13/1; w przeszłości zaliczył sezon w drugoligowym Hetmanie Zamość), wychowanek Tomasovii Paweł Zatorski (19/1) oraz najbardziej doświadczony w kadrze tomaszowskiej ekipy 33-letni pomocnik Ireneusz Baran (21/4). W drużynie nie zobaczymy już także zdolnego 22-letniego Sebastiana Głaza, który wcześniej zdążył już zebrać sporo doświadczenia w drugoligowych zespołach Resovii i Okocimskiego Brzesko, a teraz przystał na ofertę kolejnego przedstawiciela tej klasy rozgrywkowej - Stali Mielec.

Ostatnim ubytkiem Tomasovii jest… trener Jarosław Zając. Dla pochodzącego ze Stalowej Woli szkoleniowca, który w ubiegłym sezonie prowadził Polonię Przemyśl, sobotni mecz inaugurujący nowy sezon III ligi miał być powrotem do Jarosławia, gdzie pracował on w 2010 roku. W środę trener Zając zrezygnował jednak z posady po zaledwie miesiącu pracy, co może świadczyć o naprawdę ciężkiej sytuacji kadrowej tomaszowskiego zespołu.

Mimo tak wielu osłabień nie można jednak zapominać, że w kadrze Tomasovii wciąż są piłkarze „otrzaskani” na III-ligowych boiskach. Zarówno mierzący aż 195 cm wzrostu bramkarz Łukasz Bartoszyk, jak i każdy z trójki defensorów - Mateusz Bojarczuk, Michał Skiba i Łukasz Chwała - może pochwalić się liczbą ponad stu meczów na tym szczeblu rozgrywek. Solidnie wciąż prezentuje się także druga linia. W środku pola pewne miejsce przez cały ubiegły sezon miał wychowanek klubu Norbert Raczkiewicz, który w przeszłości przez kilka lat zbierał doświadczenie w rezerwach Górnika Łęczna. W kadrze pozostali także inni wychowankowie - Patryk Słotwiński oraz najskuteczniejszy w ubiegłym sezonie gracz Tomasovii, Marcin Żurawski (10 goli). Ten ostatni po odejściu Ireneusza Barana stał się najbardziej doświadczonym piłkarzem Tomasovii, zarówno jeśli chodzi o wiek, jak i liczbę spotkań w III lidze, których nazbierało mu się już 124.

Najsłabszą w tej chwili formacją Tomasovii wydaje się być atak, ale nie tylko nasi rywale mogą mieć w sobotę problem ze strzelaniem goli. Również i kibice JKS mają prawo narzekać na brak rasowego snajpera, na którym spoczywałby główny ciężar zdobywania bramek. Po odejściu z jarosławskiego zespołu Mateusza Staronia i Tomasza Walata, którzy łącznie w ubiegłym sezonie strzelili ledwie 5 goli, oraz po fiasku rozmów z Arkadiuszem Gosą, który jednak już przy pierwszym podejściu do klubu z Bandurskiego w 2012 roku nie wykazał się wielką skutecznością, drużynie beniaminka wciąż nie udało się pozyskać solidnego napastnika. Trener Paweł Załoga musi więc liczyć przede wszystkim na Bartłomieja Rabę i Mateusza Jurczaka, którzy klasycznymi napastnikami wprawdzie nie są, ale w ubiegłym sezonie byli najskuteczniejszymi graczami jarosławskiej drużyny. Czy ich strzeleckie umiejętności wystarczą na odniesienie pierwszego od półtora dekady trzecioligowego zwycięstwa? Przekonamy się już w sobotę o godzinie 17:00.

Brak komentarzy

Brak komentarzy.

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.